20/01/22

Rozdział LIV

Dni mijały, a wszystko powoli wracało do normy. Tata się uspokoił, mama wyjechała, reszta domowników znów zaczęła żyć własnym życiem. Nadal jednak nie dawała mi spokoju ta koperta. Bałam się ją otworzyć. Nie wiedziała co mama schowała w środku.

Przez głowę przelatywały mi różne myśli – począwszy od jakiejś wycieczki, po stałą wyprowadzkę do Nowego Jorku. Nie mówię, lubię mieszkać z tatą i całą tą zgrają. Jednak, chciałam przeżyć coś innego… a teraz gdy mam mamę, która mieszka tak daleko, mogłam sobie pozwolić na mieszkanie to tu, to tam. A czy zdołałabym się wyprowadzić tam na stałe? Może. Wszystko by zależało od tego jak wyglądałaby sytuacja.

Wzięłam kopertę do ręki i usiadłam na skraju łóżka. „Co tam może być?” – pomyślałam. Wiedziałam, że jeśli jej nie otworzę, to się nie dowiem, jednak strach był silniejszy i blokował moje czyny. „Raz kozie śmierć” – zaczęłam otwierać kopertę. Szybkim ruchem wyjęłam list ze środka i zaczęłam czytać:

 

„Moja najwspanialsza córeczko,

Niedługo kończysz 17 lat. Tyle, ile ja miałam, gdy poznałam Twojego tatę. To były piękne chwile… i chociaż nie pamiętam wszystkiego, wiem, że byłam szczęśliwa. Nie chcę abyś marnowała swoje życie na kłótnie. Nie popełniaj moich błędów.

Jednak nie po to piszę ten list by Cię pouczać jak masz żyć. Chcę Ci coś zaproponować, a zarazem podarować. W kopercie znajdują się klucze do Twojego nowego mieszkania. Znajduje się ono w Nowym Jorku tak, jak chciałaś. Wiem, że mówiłaś o studiach, o wyrwaniu się z Los Angeles. Nie chcę byś marnowała swojej szansy. Wiem, że tego właśnie pragniesz.

Mieszkanie jest Twoje. Możesz przyjeżdżać kiedy chcesz i zapraszać kogo zapragniesz pod jednym warunkiem – pogódź się z Louisem. To dobry chłopak i chociaż wiem, jak mocno Cię skrzywdził, nie skreślaj go… Kochasz Go, a on kocha Ciebie, jestem tego pewna.

Rozważ moją propozycję i zadzwoń. Bardzo za Tobą tęsknie.

Kocham Cię,

Mama”

Chwilę jeszcze patrzyłam na list i nie wiedziałam co mam powiedzieć… Mama podarowała mi mieszkanie? To jakiś obłęd! Wiedziała doskonale, że chcę jechać do Nowego Jorku i tam zacząć studia, ale nie wiedziałam, że posunie się aż do takiego czynu.

Wyciągnęłam klucze z koperty i zaczęłam się nimi bawić. Własne mieszkanie… Blisko mamy, ale z daleko od taty. Wiedziałam, że ten pomysł mu się nie spodoba, ale byłam już prawie dorosła, wiedziałam czego chce… albo tak mi się wydawało.

Jednak pogodzenie się z Lou było jak na razie dla mnie za trudne. Nie mogłam mu wybaczyć jak mnie potraktować… i „kocha mnie” – jasne, dobre żarty. Gdyby mnie kochał, nigdy nie zgodziłby się na układ z moim ojcem. Zależało mu tylko na kasie.

Nie ukrywam, że w głębi duszy chciałam aby mnie kochał… Nie wiedziałam jednak czy po takim świństwie będę w stanie znów mu zaufać. Zawiodłam się na nim. Bardziej niż na kimkolwiek. Nawet po ojcu spodziewałam się wiele złego, ale nie po Lou. Zawsze wierzyłam, że jest wobec mnie szczery, że nigdy by mnie nie okłamał.

Nie wiedziałam co mam zrobić. Cokolwiek bym nie uczyniła to ktoś będzie czuł się zawiedziony.

Tata – jeśli wyjadę.

Mama – jeśli odrzucę jej propozycję.

Louis – jeśli mu nie wybaczę.

…a przede wszystkim ja – jeśli zmarnuję swoją szansę.

1 komentarz:

  1. O pani, własne mieszkanie! I to jeszcze w NY!
    Aż se zobaczę jak daleko LA jest od NY.
    Tak, to właśnie robie w pracy pomiędzy ticketami xd
    O sziiit. Prawie 3 tyś km. Prawie 6 godzin samolotem ... Ja pierdziu. Poebane.
    Bawi mnie stan Chichuachua XD

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Komentuj ! To naprawdę motywuje :}